Czas terroru

wg "Róży" Stefana Żeromskiego

Magda Piekarska, Gazeta Wyborcza Wrocław: Opowieść o rewolucji, jej śmierci, fiasku i ofiarach Raczak montuje jak filmowy thriller - zaczynając ją od napadu na pociąg, prowadząc publiczność przez kazamaty, fabryczne hale i dworce. Oddzielając widownię od sceny kratą, wskazuje na uwięzienie świadomości swoich bohaterów. Ten malarski spektakl jest zbudowany na kontraście szarości i czerwieni, kolorów ziemi i ognia, rewolucyjnych sztandarów. W mistrzowsko skomponowanym przedstawieniu, z cytatami z malarstwa Petera Breughela, wszystko działa jak w dobrze naoliwionym mechanizmie bomby zegarowej. Muzyka, ruch sceniczny, kreacje aktorskie są tu dostrojone tak precyzyjnie, żeby mogła wybuchnąć z pełną mocą.

Jolanta Kowalska, Teatr: Mimo nieufności do radykalnych programów i utopijnego myślenia, Raczak dokonuje trudnej, by nie powiedzieć - heroicznej, próby rehabilitacji tradycji polskiej lewicy, zawłaszczonej i skompromitowanej przez włodarzy PRL-u. Są w spektaklu symboliczne sceny, w których ciżba ludzkich ciał, kurczowo wczepionych w siebie, brnie pod wiatr rozpościerający wstęgę czerwonej materii. Można w nich rozpoznać dalekie echa szaleństwa “Ślepców” Bruegla, ale jest w tym obrazie i patos rewolucyjnej ikonologii, sławiącej potęgę wolnościowych zrywów. Spektakl Raczaka idzie pod prąd modnych trendów estetycznych, lokuje się w poprzek aktualnych debat, trąca od dawna niesłyszane nuty. Nawiązując do epizodu z dziejów polskiej lewicy niepodległościowej, wystawia rachunek dwudziestoleciu wolnej Polski. Waży jej marzenia i klęski, aspiracje i kompleksy. Przypomina, że wyśniony owoc wolności dla niektórych ma gorzki smak. I dołącza przewrotny bonus: to dreszcz spotkania ze ,,złą” dzielnicą, której trzeba będzie znów spojrzeć w twarz, wychodząc w chłód pierwszomajowego wieczoru.

Krzysztof Kucharski, Polska Gazeta Wrocławska: Namawiam Państwa do spotkania z jednym z najważniejszych przedstawień w historii polskiego teatru. Nigdy nie użyłem jeszcze takiego zwrotu. Nie boję się tego sformułowania, bo każdy, nie tylko wyrafinowany widz, doceni artystyczną precyzję scenografii Bohdana Cieślaka, styl kostiumów Ajki Wodeckiej, klimatyczną muzykę Jacka Hałasa i wreszcie cały zespół aktorski, który żyje w tym spektaklu jak agresywne społeczeństwo szczurów, broniących swojego terytorium.

Jacek Zembrzuski, jacekrzysztof.blog.onet.pl: To żywy, pełen pasji i niespożytej energii dyskurs o Polsce przeprowadzony przez aktorów, a nie ideologiczne deklaracje. Ironia i gorycz tego sporu przypomina mi najlepsze manifestacje Swinarskiego (a to ekstraklasa naszego teatru). Efekt jest tak piorunujący prawdopodobnie dlatego, że dzieło powstało z pobudek ideowych i prawdziwym ideom jest poświęcone. Dzisiejsza młoda lewica unurzana w walce o władzę i wpływy powinna pielgrzymować do Legnicy, aby na scenie zobaczyć, jak to się powinno robić - jak wierzyć i jak spalać się za ideały. Lechu użył do tego teatru zmysłowego, fizycznie uruchomionego na granicy akrobacji, ale przemyślanego w dozowaniu racji. Po raz kolejny aktorzy teatru legnickiego zagrali znakomicie i wyraziście zespołowo, i w rolach protagonistów. Scena kipi energią, pomysłami inscenizacyjnymi i przejmującym śpiewem - widowisko "kręci" bez chwili oddechu i działa na emocje.

Anna Solak, Gazeta Wyborcza Poznań: Czy warto było wzniecać rewolucję? Na to pytanie odpowiedzi szukają przez blisko 100 min. aktorzy Teatru im. H. Modrzejewskiej w Legnicy. Jak ważna jest dla człowieka świadomość narodowa? Czy ekonomiczną wartość pracy można przedkładać ponad szacunek dla drugiego i ludzką godność? I wreszcie - ile warta jest sztuka i czy na pewno zaprzedania samego siebie? Raczak bezlitośnie demaskuje plątaninę ludzkich charakterów i sumień. Po jednej stronie barykady zwolennicy PPS z Piłsudskim na czele, po drugiej - najemnicy carskiej Rosji i sprzedawczykowie na jej usługach. Jedni i drudzy są Polakami. Jedni i drudzy fundują sobie wzajemne piekło. Rzecz o demonach przeszłości nękających naród do dziś, które mimo upływu stulecia wciąż przystają do rzeczywistości.

Olga Ptak, Dziennik Teatralny: W spektaklu Raczaka ożywają nasze narodowe koszmary, upiorne postaci maszerują przed nami w makabrycznym korowodzie. W pamięć zapada jedna z ostatnich scen spektaklu, w której grupa przerażająco upiornych postaci tańczy poloneza - można tu odnaleźć nawiązania do sceny balu u Senatora z “Dziadów”, ale także przedstawioną w krzywym zwierciadle sielankową, nie mająca żadnego związku ze smutną rzeczywistością zaborów scenę z “Pana Tadeusza”, w której to “skoczne dźwięki radością oddychają, radością słuch poją, dziewki chcą tańczyć, chłopcy w miejscu nie dostoją”. Utwierdzamy się w przekonaniu, że nowy, sprawiedliwy porządek nie nastanie nigdy, a już na pewno nie z dnia na dzień, za sprawą rewolucyjnego cudu, który zamiast szybkiej przemiany niesie jedynie szybką śmierć.

Magdalena Kostuś, Teatralia: „Czas terroru” Raczaka to kompletny spektakl. Fragmentaryczność widowiska, refreniczność grają doskonale w teatralnym obrazie spajającym wyobraźnię i emocje jego twórców: tych obecnych i tych nieobecnych na scenie. Skakanie sobie do gardeł, polityczne, obrzydzone do granic hasła, żądze, strach i cierpienie objawiają się w postaci zniekształconej, fascynującej brzydotą i – mimo dość zamkniętej i przewidywalnej formy artystycznej – prawdą i energią. Gdy pod koniec pojawia się kilka dłuższych, statycznych scen, spektakl na moment przestaje galopować, ale zostawia po sobie imponująco spójne, wyraziste wrażenie. Oglądając ten żywy inwentarz rewolucji, nie sposób zdusić w sobie czarnych myśli, ale nie sposób też nie ulec widowiskowości przedstawienia.

Łukasz Kaczyński, Dziennik Łódzki, Rewolucyjnej zawierusze wtóruje ferment myślowy. Każda polityczna racja jest tu równie słuszna i równie nieludzka. Nawet zdrajca Anzelm (Rafał Cieluch) może jawić się jako ostatni uciekinier przed... zniewoleniem polskością. Wybiera życie, nie idee i ''pieśni, którymi wywlókł go z gnoju marzyciel'' Czarowic (Paweł Palcat), ziemianin i romantyczny rewolucjonista. ''Ten naród nie ma duszy''- mówi. Po stronie żywych nie ma nikogo, kto obaliłby to bluźnierstwo. Białych koszul a'la Grotowski nie oglądaliśmy, ale duch Konrada, ta psychomachia, są wyczuwalne. Raczak unika patosu i punktuje celnie: walka, chorobliwa skłonność do przechadzania się w płaszczu ''narodowego dziedzictwa przemocy i gwałtu'' oraz oratorstwo. Jakże słodko przepaplany to spektakl. Ale gdy na scenę wchodzi Szalona (Katarzyna Dworak) archaiczny język dramatu brzmi jak wyrocznia.

Grzegorz Żurawiński, Legnicka Gazeta Teatralna @KT: Lech Raczak podjął się ryzyka stąpania po gęsto zaminowanym gruncie. Z jednej strony groziła mu niewiedza i obojętność widza wobec historii sprzed ponad stu lat, z drugiej musiał poradzić sobie z postromantycznym, patriotycznym kiczem, którym usiany jest pełen symboliki, ale też goryczy i czytelnego porewolucyjnego rozczarowania, tekst Żeromskiego. Reżyser cudem ocalał, bo najwyraźniej cuda w Legnicy się zdarzają. Ocalał i zwyciężył tak samo, jak wtedy gdy brał się za bary z „Dziadami”, lekturową zmorą pokoleń licealistów.

Czas trwania: 95 min.

reżyseria i scenariusz: Lech Raczak
scenografia: Bohdan Cieślak
kostiumy: Ewa Beata Wodecka
muzyka: Jacek Hałas
ruch sceniczny: Bartłomiej Raźnikiewicz
film video: Agnieszka Pokrywka

Anzelm: Rafał Cieluch
Czarowic: Paweł Palcat
Dan: Robert Gulaczyk
Zagozda: Bartek Bulanda
Oset: Albert Pyśk
Śledczy: Bogdan Grzeszczak
Szalona: Katarzyna Dworak
Dziewczyny ze snu Czarowica: Magda Biegańska, Ewa Galusińska, Magda Skiba
Kobiety ze snu Zagozdy: Zuza Motorniuk, Magdalena Urbańska
Tajniacy: Magda Biegańska, Bartek Bulanda, Joanna Gonschorek
Ksiądz: Mateusz Krzyk
Mówcy strajkowi: Magda Biegańska, Bartek Bulanda,
Joanna Gonschorek, Bogdan Grzeszczak, Mateusz Krzyk
Zuza Motorniuk, Albert Pyśk
Prelegentka: Małgorzata Urbańska
Rzemieślnicy wiejscy: Albert Pyśk, Lech Wołczyk
Nauczycielka muzyki: Małgorzata Urbańska
Kobieta z laboratorium: Zuza Motorniuk
Strażnik: Lech Wołczyk

inspicjent/sufler: Mariusz Sikorski

2011

Nagroda Marszałka Województwa Dolnośląskiego dla Katarzyny Dworak za najlepszy epizod aktorski roku 2010 (rola Szalonej w spektaklu Lecha Raczaka "Czas terroru")