Przerwana odyseja

Robert Urbański

Grzegorz Żurawiński, Legnicka Gazeta Teatralna @KT: Niezwykły to spektakl. Polski i Macedoński równocześnie. Dwa języki, dwa aktorskie zespoły. Połączył je wspólny fragment historii kiedyś chronionej państwową tajemnicą, dziś niemal zupełnie zapomnianej. Nie mniej niecodzienna była premierowa publiczność i poziom emocji. Pospektaklowej owacji na legnickiej Scenie Gadzickiego towarzyszyło wzruszenie, nawet łzy. Część widzów nie kryła jednak zaskoczenia, że taka historia w ogóle się wydarzyła. Nie ma jej w polskich podręcznikach.

Magda Piekarska, Gazeta Wyborcza Wrocław: Tylko opowieść nas wyzwoli - zdają się mówić Urbański z Głombem i wydaje się, że w tym spektaklu najsilniej do tej pory widać potencjał tkwiący w proklamowanym kilka lat temu manifeście teatru opowieści. Jego siłę można było odczuć szczególnie mocno na premierze w Skopje, gdzie towarzyszyło mi poczucie, że równolegle rozgrywają się na moich oczach dwa spektakle, oba równie emocjonujące - jeden na scenie, drugi na widowni, gdzie można było tego wieczoru spotkać dawnych przesiedleńców, pierwowzory bohaterów "Przerwanej odysei".

Leszek Pułka, Teatralny.pl: Oszczędna formalnie, skąpa inscenizacyjnie sztuka to właściwie dwa spektakle – melodramat i psychodrama. Melodramat historyczny, odtwarzający niemal baśniowy, okrutny czas exodusu macedońskich dzieci do Polski w drugiej połowie lat 40. ubiegłego wieku. I – po latach – psychodrama tych, którzy tę dziecięcą podróż do samotności przeżyli.

Jacek Sieradzki, Odra: Spektakl ma zawsze skuteczną formę sądu nad wydarzeniem i jego uczestnikami. Eksploduje emocjami przede wszystkim w części granej przez aktorów macedońskich – bo dla nich ten konflikt jest teraźniejszością, nie przeszłością. Pytania o racje tych, co wywozili i tych, którzy cierpieli wywózki, są pytaniami o wybory współczesne: Grecy nadal hellenizują macedońskie nazwiska i nie wpuszczają Macedończyków na ich tereny rodowe, jeśli ci nie zmienią obywatelstwa. Polski widz bez trudu empatycznie czyta ten dramat z ekspresji gości z południa i z napisów – przynajmniej sądząc po owacjach na zakończenie przedstawienia.

Justyna Nawrocka, Dziennik Teatralny: Brzmi to bardzo aktualnie w dobie dzisiejszych sporów o tolerancję dla uchodźców, reakcję na ich exodus do Europy. Historia uparcie zatacza koło. Dzięki takim teatrom przypomina i ożywia w nas humanizm, którego kolebką jest przecież grecka kultura. Małą, zakurzoną przez czas, historię okrucieństwa przetransformował Jacek Głomb we współczesny mit, stąd nawiązanie do beznadziejnej peregrynacji Odyseusza.

Zuzanna Berendt, Teatralia: Spektakl Głomba pojawia się sytuacji, w której możemy już powiedzieć, że jako kraj dysponujący pewną „potęgą i zasobami” nie decydujemy się na pomoc, nie jesteśmy gotowi przyjąć uchodźców z ogarniętych wojną krajów Bliskiego Wschodu. „Przerwana odyseja” staje się zatem obiektem melancholii za dawną kondycją, której nie możemy już osiągnąć, a jednocześnie próbą pocieszenia samych siebie, że jednak byliśmy zdolni do pomocy.

Agata Janikowska, Teatr dla Was: Zachwycił mnie przede wszystkim sposób opowiadania, to szczególne wyczucie nieprzekraczające granic pychy, która często razi, gdy dajemy sobie prawo osądu. Co jednak równie ważne – forma koresponduje z treścią. Nie znajdziemy w spektaklu nadmiernego epatowania brutalnością, jest to bowiem zupełnie niepotrzebne, odczuwamy ją aż zanadto. Twórcy nie czynią z „Przerwanej odysei” widowiska pełnego niepotrzebnych gestów. Cały czas pozostają jeden krok za prawdziwymi bohaterami dramatu – dziećmi, których autentyczne zdjęcia wielokrotnie wyświetlane są na scenie. To im oddają głos, pozwalają na nowo zaistnieć.

Andrzej Lis, e-teatr.pl: Wartość tego przedstawienia polega nie na tym, że jest nowatorskie, zaskakujące, czy otwierające jakieś nowe drogi, czy energię w teatrze. Wręcz przeciwnie: wartość tego przedstawienia polega na tym, że aktorzy są wysłuchani w skupieniu i z szacunkiem. I oklaskiwani potem na stojąco! Jak w dobrym, dawnym teatrze.

Czas trwania: 160 min.

reżyseria: Jacek Głomb
scenografia: Małgorzata Bulanda
choreografia: Aleksandra Koczowska-Naczewa
przekład i współpraca: Grigori Popowski

Odźwierny: Rafał Cieluch
Wiera: Gabriela Fabian
Władzio: Bartosz Bulanda
Irenka, nauczycielka: Anita Poddębniak
Joasia, nauczycielka: Zuza Motorniuk
Honorata, kucharka: Małgorzata Urbańska
Lena: Katarzyna Dworak
Ogrodnik: Robert Gulaczyk
Dyrektor: Bogdan Grzeszczak
Kapitan: Paweł Wolak
Partyzant: Paweł Palcat
Partyzantka: Magda Skiba
Done: Mateusz Krzyk
Wangel: Wlado Jowanowski
Januszek: Traczje Gjorgiew
Iraklis: Tome Witanow
Spiro: Borcze Naczew
Donka: Saszka Dimitrowska
Cweta: Bilijana Jowanowska
Dimitra: Sofia Nasewska-Trifunowska
Plamenka: Sneżana Konewska-Rusi
muzycy: Petar Hristow, Petar Smilew, Saszko Temelkoski, Slawczo Kocew 

inspicjentki: Jolanta Naczyńska i Wukica Aleksandrowa